niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 2



Aaron


Wracałem moim mercedesem do domu, myśląc, czy mojej dziewczynie spodoba się prezent. Podjechałem pod nasz dom i wjechałem do garażu. Poszedłem do ogrodu i wypuściłem Benjamina-naszego psa, który pobiegł do drzwi frontowych i zaczął szczekać. Otworzyłem drzwi i zdjąłem buty. Jako, że burczało mi już w brzuchu, skierowałem się w stronę kuchni. Pierwsze co zauważyłem, to kartka przypięta do lodówki o treści:
Jestem z mamą. Zamów sobie pizze na obiad.
O 19 bądź u moich rodziców.
Kocham Cię.
Leia

Zerknąłem na zegarek, była 16.47. Mam ponad dwie godziny. Szybko przeszukałm stosik papierków na stole. Jednak po chwili zmieniłem zdanie. Zrobię sobie sam jedzenie. Wybór padł na naleśniki.
Przepis:
300g mąki
0,5l mleka
4 jajka
Mleko i mąke wymieszać mikserem, dodać i jajka i jeszcze raz wymieszać, aż będzie jednolita konsystencja. Wlać odpowiednią ilość ciasta na patelnie.

Zrobiłem wszystkie czynności krok po kroku. Po 10 minutach już miałem kilka ładnych amerykańskich pancakes. Przeszukałem lodówkę i wyjąłem dżemor truskawkowy. Po zjedzeniu poszłem na górę się ogarniać.


18,51
Podjechałem pod dom rodziców Leii. Była to duża willa na obrzeżach miasta. Białe okna i duże drzwi, w stylu amerykańskim. Przed domem było już kilka samochodów, ponieważ była to impreza dla znajomych i rodziny. Nie wiem na ile osób, ale pewnie na sporo. Zadzwoniłem do drzwi. Otworzył mi John-ojciec Leii.
-Dzień dobry wieczór-przywitałem się.
-Witaj Aaronie
-Solenizantka już w domu?-uśmiechnąłem się.
-Nie, jeszcze nie ma, wejdź.
W środku było już całkiem sporo ludzi.
-Możemy porozmawiać na osobności?-skierowałem pytanie do Johna.
-Jasne, chodź na piętro.
-Chciałbym Pana prosić o ręke Leii. Bardzo chcę się z nią ożenić i wspólnie założyć rodzinę. -zacząłem, gdy byliśmy na osobności.
-A więc chcesz się jej oświadczyć, czy może już to zrobiłeś?
-Mam zamiar to zrobić dzisiaj.
-A pierścionek masz?
-Oczywiście-powiedziałem, szukając w kieszeni pudełka z ukrytym w srodku skarbem-Gdzieś tu był. Niech Pan chwilę poczeka-poprosiłem.
-Mów do mnie tato, synu.
-W takim razie poczekaj chwile tato.
Ehhh, gdzie jest ten głupi pierścionek?
-Pewnie zostawiłem go w samochodzie-powiedziałem-Zaraz wracam.
-Zostaw go. Nie muszę go widzieć. Ważne, żeby Leii sie podobał.A teraz wracaj,y na dól. Zaraz wrócą nasze dziewczyny.
Zeszliśmy na dół i akurat w tym samym momencie wróciła Leia i Agnes.
-Wszystkiego najlepszego-krzyknęli wszyscy goście.
Agnes, matka mojej dziewczyny popłakała się. Potem, jak to na przyjęciu wszyscy jedli, pili, tanczyli i bawili się.
Kiedy nikt noe zauważył porwałem Leię i zabrałem ją do ogrodu.
-Zimno tu-powiedziała, na co dałem jej swoją marynarkę.
-Leia, chciałem porozmawiać o nas.
-Mam się bać?
-Nie, chyba nie. Chcę tylko spytać-uklęknąłem-czy chciałabyś zostać moją żoną? W tym momencie powinienem podarować Ci pierścionek, ale zostawiłem go w domu-w oczach Leii pojawily sie łzy.
-Oczywiście, ze tak-uśmiechnęła się-Tak, chcę zostać twoją żoną.
Przytuliłem ją mocno i pocałowałem. Byłem najszczesliwszym mężczyzną na Ziemi.
-Wracajmy do środka-powiedziałem, gdy włączyły się zraszacze do trawnika.Nie wiem po co to komu potrzebne w Londynie, w Angli, gdzie ciągle pada, ale jak kto lubi.
Tymczasem w domu, zabawa trwała w najlepsze. Razem podchodzilismy do różnych znajomych, trzeba poznac przyszłą rodzinę.
-Chciałbym coś ogłosić-powiedzialem głośno, stukając łyżeczka w kieliszek-Leia i ja zamierzamy się pobrać-objąłem ramieniem moją wybrankę.
Zauważyłem, że Agnes znowu się rozpłakała. Podeszła do nas i przytuliła nas.
-To najlepszy prezent, jaki mogłam dostać. Moja jedyna córeczka szczęśliwa. Daję wam swoje błogosławieństwo.

...

Po przyjęciu, wróciliśmy do domu.
-Poczekaj tutaj chwilę-powiedziałem i pocałowałem moją dziewczynę, sory narzeczoną w policzek.
Pobiegłem szybko na górę, do sypialni, gdzie na komodzie leżało małe pudełeczko. Wróciłem do salonu, gdzie siedziała na kanapie.
-Zamknij oczy i podaj mi ręke-poprosiłem.
Wyjąłem pierścionek i wsunąłem go na jej serdecznego palca.
-Możesz otworzyć oczy
Spojrzała najpierw na mnie swoimi głębokimi, brązowymi oczami, które ubóstwiałem. Potem podniosła ręke do góry i popatrzyła na biżuterię.
-Jest piękny, Dziękuję.


________________________________________________________

Nie jestem zadowolona z tego rozdziału
A wy?
Co o nim myślicie?
+prosze was bardzo, zakładka informowani czeka :D
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Pozdrawiam
@ALFONSDZIWKI

czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 1



Leia


Otworzyłam oczy. Pierwsze co zrobiłam, to spojrzałam na budzik, stojący na szafce nocnej. Była 10:30. Już? Zerknełam na puste miejsce obok mnie. Aaron był już na treningu. A więc jestem sama, jeśli nie liczyć Benjamin'a, naszego owczarka niemieckiego. Powoli wygramoliłam się z łóżka. Słysząc ruch, przybiegł do sypialni nasz pies. Skoczył na mnie, prawie mnie wywalając.
-No już, piesku. Spokojnie-powiedziałam głaszcząc Ben'a, na co on radośnie pomerdał ogonem.-Zaraz zabiorę cię na spacer.
W ekspresowym tempie uczesałam się w kucyk i ubrałam dresy, bokserkę i bluzę, podczas gdy nasz pupilek czekal pod drzwiami, ja nakładałam na swoje nogi buty. Przez chwilę szukalam smyczy, a gdy ją wreszcie znalazłam wyszliśmy z domu.
Jak prawie każdego ranka skierowałam się w stronę Hyde Park. Naszą trasą były dwa okrążenia parku truchtem, a następnie spokojny powrót do domu.
Po 20 minutach już wbiegałam po schodach w kierunku łazienki. To teraz czas na ciepły, orzeźwiający prysznic. Szybko zdjęłam ubrania i z chęcią weszłam pod strumień wody. Kochałam to uczucie, gdy po porannej rozgrzewce z Benjaminem mogłam wziać jeszcze bardziej rozbudzającą kąpiel. Wyszłam z kabiny, nałożyłam szlafrok, a ręcznik owinęłam wokół głowy. Poszłam do kuchni i nastawiłam eksperes. Trzeba zjeść śniadanie. Jako, że jestem dietetyczką, wiem jaki to ważny posiłek.

Moje śniadanie:
2 kanapki z sałatą i plasterkiem mięsa
kawa

Gdy wstanę wcześniej, albo gdy Aaron nie ma treningu, jemy śniadanie razem. Dzisiaj niestety ma ćwiczenia przed jutrzejszym meczem z klubem Manchester United. Wieczorem idziemy do moich rodziców, ponieważ moja mama obchodzi dzisiaj 50 urodziny. Razem z moim bratem i ojcem organizujemy dla niej przyjęcie-niespodziankę. Moim zadaniem jest zabrać ją na zakupy. Taki babski wypad.
Nie śpiesząc się, poszłam do sypialni, ubrałam się, wysuszyłam włosy i zrobiłam makijaż. Uczesałam jeszcze włosy i wróciłam do kuchni, gdzie napisałam kartkę do Aarona o treści:
Jestem z mamą. Zamów sobie pizze na obiad.
O 19 bądź u moich rodziców.
Kocham Cię.
Leia

Wyszłam z domu i zamknęłam Benjamina w ogrodzie. Wsiadłam w samochód i pojechałam po mamę.


Aaron


Po skończonym treningu byliśmy już w szatni. Gadaliśmy, śmialiśmy się, no i oczywiście przebieraliśmy.
-Wojtek-zawołałem szukając wzrokiem polaka.
-Tu jestem-szatyn, wyłonił się z nicości.
-Jest sprawa-powiedziałem.


Staliśmy oboje przed ladą w sklepie jubilerskim.
-W czym mogę Panom pomóc?-spytała się kobieta stojąca po drugiej stronie.
-Ehhh, szukam pierścionka-odpowiedziałem.
-Jakiego?
-No nie wiem. Może z brylantem?-skierowałem pytanie do kolegi.
-Brylanty to najlepsi przyjaciele kobiety, a może to były diamenty? Sam nie wiem. Ale Leia pewnie się ucieszy z brylantu-uśmiechnął sie.
-No to w takim razie może jakiś z brylantem?
-Oczywiście. Zaraz panom pokaże-powiedziała, po czym zaczęła szukać wybranych pierścionków, w całej ich stercie. Naprawdę, było tam ze sto pierścionków. Po kilku minutach na ladzie leżało około dwadzieścia ozdób-Niech państwo popatrzą.
-Wojtek, który jest najładniejszy?
-Nie wiem, dla mnie wszystkie są takie same-odpowiedział kumpel.
-A który według pani jest najlepszy?-spytałem.
-A na jaką okazję chce Pan kupić pierścionek?
-Na zaręczyny
-W takim razie proponuje zobaczyć ten-powiedziała, po czym podała mi do ręki mały pierścionek z trzema niewielkimi kryształami.
-Co nim myślisz?-po raz kolejny poradziłem się kolegi.
-Nada się.
-Nie, nada się, tylko to ma być taki pierścionek, który będzie dla niej coś znaczyć.
-Nawet nie wiesz czy się zgodzi.
-Mam nadzieję, że tak. Jesteśmy razem już cztery i pół roku. Trzeba się w końcu ustatkować.Ten będzie idealny-podniosłem srebrny pierścionek z średniej wielkości diamntem. Nie wiem skąd wypatrzyłem go, ale bardzo mi się spodobał. Leia też powinna być nim zachwycona.
Kobieta wzięła ode mnie pierścionek, oderwała metkę i spakowała do pudełka. Potem przeszliśmy do kasy, gdzie za niego zapłaciłem niemałą sumkę.


_______________________________________________________________

A więc mamy pierwszy rozdział :)
Co myślicie o bohaterach? Dobrze zgadywaliscie?
Mam nadzieję, że wam sie podoba.

@ALFONSDZIWKI
Jeśli chcecie być informowani na tt wpiszcie się w zakładke Informowani

wtorek, 14 stycznia 2014

Prolog


Wsłuchaj się w moją historię.
Będzie to opowieść o dziewczynie, która woli zadawać ból sobie, niż innym.
Opowieść o jej chłopaku, urodzonym w niezamożnej rodzinie, krórego zna cały świat.
Opowieść o jednym z największych klubów w historii.
Opowieść o trenerze, który piłkarzy traktuje jak własnych synów.
Opowieść o mężczyznach, którzy są dla sb braćmi.
Opowieść o kibicach, którzy tworzą jedną, wielką rodzinę.
Opowieść o niespełnionych marzeniach.
Opowieść o miłości.