DZIEŃ 2.
Kochany Aaronie
Siedzę właśnie w twojej sali. Wpuścili mnie do Ciebie.
Nawet nie wiesz, jak wiele to dla mnie znaczy... Dotknąć twojej dłoni... Pocałować Cię w policzek...
Żałuję tylko, że nie zdajesz sobie sprawy z mojej obecności. Wciąż leżysz nieprzytomny, blady, zawieszony pomiędzy dwoma światami. Niebem, a ziemią. Życiem i śmiercią.
DZIEŃ 3.
Dzisiaj odwiedzili Cię koledzy z drużyny.
Uśmiechali się nieśmiało, ale czuć było to przygnębienie. Każdy był przybity.
Leia
Siedziałam na podłodze z Benjaminem, oglądając nasze wspólne zdjęcia, gdy moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Powoli wstałam i poszłam do przedsionka.Nacisnęłam klamkę.
-Cześć - usłyszałam nieśmiały, damski głos.
-Hej, czy my się znamy? - spytałam się drobnej brunetki o niebieskich oczach.
-Jestem siostrą Aarona.
*z pamiętnika Leii*
DZIEŃ 8.
Kolejny wieczór bez Ciebie. Tęsknie.
_________________________________________________________________________________
Równo rok.
Dokładnie rok temu napisałam ostatni rozdział.
Obiecuje poprawe i prosze was o rozgrzeszenie.
Przepraszam
Nie popisałam sie zbytnio, ale obiecuje, następny rozdział będzie dłuuuuuższy :>
Zapraszam do komentowania.
Nawet nie wiecie jaką motywację daje nawet jedna opinia
K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz