Leia
-Jestem siostrą Aarona.
W tym momencie mnie zatkało. Nie wiedziałam co robić. Wpuścić ją, czy zamknąć drzwi przed nosem bez wyjaśnienia. Wybrałam pierwszą opcję.
-Zapraszam do środka, wejdź-powiedziałam, po czym przepuściłam ją przodem.
-Może herbaty?-spytałam, gdy byłyśmy już w salonie.
-Nie, dziękuje-odparła.
Mogłam się teraz dokładniej przyjrzeć tej obcej mi kobiecie. Miała blond włosy, pewnie tlenione, brązowe oczy i nos, prawie identyczny jak u mojego narzeczonego. Niewysoka i szczupła. Jednak coś mi w niej nie pasowało.
-A więc kim tak naprawdę jesteś?-spytałam.
-Mówiłam już. Jestem Jennifer Ramsey, siostra Aarona.
-Nie wierzę Ci, Aaron nigdy nie wspominał o rodzeństwie.
-A może nie chce? Może bolą go wspomnienia? Jak dużo Aaron mówił Ci o swojej rodzinie?
-Wiem, że jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miał 19 lat. Wychował się w biednej dzielnicy, ale nie narzekał na swoje dzieciństwo-odpowiedziałam.
-Czyli nie opowiadał Ci o nazym ojcu? Głupim pijaku, dla którego ważniejszy od żony i dzieci był alkohol. O tym jak bił nas, gdy nie mógł znaleźć wódki, którą nasza matka chowała?
-Nie-powiedziałam. Byłam zdziwiona, że Aaron ukrywał przede mną takie rzeczy.
-A wiesz dlaczego? Może dlatego, że nie chciał Cię obarczać problemami? Ty taka idealna, piekna, mądra, z bogatej rodziny. Dziecińswo idealne. Może wstydził się powiedzieć, jakie on koszmary przeżywał, gdy był dzieckiem? Zastanów się nad tym!-jej głos cały przeszyty był emocjami, a ostatnie zdanie prawie wykrzyczała.
-Moje dzieciństwo nie było idealne-powiedziałam spokojnie.
-Tak? A niby co takiego strasznego mogło się stać?
-Nie będe się zwierzać obcej mi osobie. A teraz proszę Cię wyjdź z mojego domu.
-Z wielką chęcią - odparła, po czym wstała i skierowała się w stronę wyjścia.
Tego wieczoru w Londynie świeciło słońce, co zdarza się rzadko. Siedziałam więc na tarasie z naszym psem, gdy zadzwonił telefon.
-Tak, słucham
-Dobry wieczór. Tu Anne Palmor ze szpitala świętego Patryka.
-O co chodzi?
-Pan Aaron Ramsey odzyskał świadomośc.
-Zaraz tam będę- rozłączyłam się.
___________________________________________________________________________________
CZYTASZ+KOMENTUJESZ
Jak myślicie? Co będzie w kolejnym rozdziale?
Trzymasz w niepewności...
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy rozdział ;)